Niewątpliwie chcieli mnie nieco zaniepokoić lub nawet przestraszyć w celu podjęcia rozmowy na temat "ratunku" jaki chcieli mi zaoferować. Tak właśnie działają niektóre sekty chcąc pozyskać nowych adeptów przestraszonych wizją zagłady czy potępienia.
Na szczęście włączyła mi się logika i na ich insynuację odpowiedziałem prosto: "trudno, żeby się oddalał, zapewne zbliża się , przy założeniu, że czas ma charakter liniowy". Zbici z tropu zamilkli co pozwoliło mi na wstępie przejąć inicjatywę i w krótkim wywodzie przekazać im naukę biblijną na temat znaków końca gdzie konkluzja było "nikt nie zna czasu kiedy to się stanie", a każdy kto rzekomo zna ten czas, jest zwodzicielem i kłamcą.
Słuchali nie mogąc przerwać. Podziękowałem za wysłuchania i stwierdziłem, że nie mam czasu dłużej rozmawiać na ten temat. Ale jeśli chcą więcej wiedzieć na ten temat to mogę polecić kilka książek. Szybko się oddalili i więcej ich nie widziałem.
Czy warto jednak postudiować Biblię oraz naukę by więcej wiedzie na temat "końca świata"?
